Antarctic Snow Cruiser

Luty 4th, 2011 2 Komentarzy

Kategoria: Pojazdy i maszyny, Popularne

Zainspirowany artykułem w najnowszej Angorze, w dzisiejszej notce wziąłem na cel monstrualnego Antarctic Snow Cruisera, który miał za zadanie zdobyć biegun południowy na przełomie lat 30-tych i 40-tych XX wieku.

Narodziny idei

Pomysł zaprzężenia pojazdów do wypraw antarktycznych pojawił się wcześnie. Już w 1929 niejaki admirał Byrd wykorzystał w swojej ekspedycji dwa zmodyfikowane Fordy. Jednak pojazdy te okazały się zawodne -- słabe silniki szybko uległy antarktycznym mrozom i śniegom. Te doświadczenia skłoniły badaczy i konstruktorów do poszukiwania nowych rozwiązań. Jednym z nich był Thomas Poulter.

Pomysł i budowa

W latach 30-tych opracowywał koncepcję budowy specjalnego pojazdu, który mógłby sprostać antarktycznej wyprawie. Z czasem śmiałe pomysły Thomasa Poultera zaczęły się urzeczywistniać. W latach 1937-1939 był on prezesem Fundacji Badań Naukowych. Z pomocą zespołu specjalistów przygotował plany pojazdu, które następnie przedstawił urzędnikom w Waszyngtonie. Podeszli oni do pomysłu bardzo entuzjastycznie. Plan był następujący -- Fundacja nadzoruje i finansuje budowę wehikułu (której koszty opiewały na kwotę 150 000 ówczesnych dolarów), a następnie pożycza go rządowi, który finansuje z kolei koszty samej ekspedycji. Przed końcem wyprawy Antarctic Snow Cruiser miał wrócić w ręce Fundacji.

Prace nad pojazdem rozpoczęły się 8 sierpnia 1939 roku i trwały 11 tygodni. 24 października Antarctic Snow Cruiser wyruszył w swą pierwszą podróż. Jego zadaniem było przejechanie 1640 kilometrów z okolic Chicago do Bostonu. 15 listopada miał stamtąd wypłynąć w kierunku lodów Antarktydy parowiec North Star. Pokonanie takiego dystansu w tak krótkim czasie stanowiło nie lada wyzwanie.

Nie obyło się bez komplikacji. Nieopodal miasta Lima, podczas przeprawy przez mały most, pojazd wjechał wprost do rzeki. Powodem okazał się uszkodzony układ kierowniczy, który zatrzymał wyprawę Snow Cruisera na 3 dni. Ostatecznie jednak udało się z powodzeniem dotrzeć na statek w bostońskim porcie i wyruszyć ku brzegom Antarktydy.

Przybycie i problemy

Parowiec osiągnął cel na początku stycznia 1940 roku. Od momentu przybycia załoga napotkała same problemy. Do wyładowania Snow Cruisera konieczne było wybudowanie rampy. Podczas wytaczania wehikułu jedno z kół uszkodziło rampę, zatrzymując całą operację. Poulter uruchomił silniki pojazdu, który ku uciesze załogi sam wydostał się z opresji.

Radość załogi jednak zgasła równie szybko jak się pojawiła, przeradzając się chwilę później w rozpacz. Wielkie, gładkie opony Snow Cruisera zaprojektowane były z myślą o bagnach, nie o kopnym śniegu. Pojazd zanurzył się w pokrywie śnieżnej na głębokość prawie metra i był praktycznie niezdolny do jazdy.

Załoga postanowiła zamontować dwa zapasowe koła na przednią oś, natomiast te z tylnej osi wyposażyć w łańcuchy. Nie udało się jednak w ten sposób uzyskać wymaganej przyczepności. Zauważono, że podczas jazdy do tyłu Snow Cruiser dysponuje nieco lepszą przyczepnością. Najdłuższy dystans, jaki udało się pokonać to 148 kilometrów (jadąc cały czas tyłem).

24 stycznia 1940 Poulter powrócił wraz z częścią załogi do Stanów. Pozostała na Antarktydzie ekipa przeprowadzała naukowe eksperymenty, pomiary, oraz pobierała próbki lodu, mieszkając w unieruchomionym pojeździe. Niedługo później i ona powróciła do ojczyzny, porzucając monstrualnego Krążownika Śniegów na obcym kontynencie. Zatwierdzeniem losu pojazdu okazała się II wojna światowa, z powodu której rząd USA odmówił dalszego finansowania wypraw.

Dalsze losy Snow Cruisera

W późnych latach 40-tych inna ekspedycja znalazła Snow Cruisera i stwierdziła że wystarczyłoby jedynie napełnić koła powietrzem i dokonać kilku prac konserwacyjnych, aby przywrócić potwora do życia.

Na pojazd natknęła się jeszcze inna, międzynarodowa wyprawa, w roku 1958. Co prawda Snow Cruiser przysypany był warstwą śniegu o grubości 1-2 metrów, lecz jego pozycję oznaczał długi, bambusowy kij. Środek wehikułu wyglądał dokładnie tak, jak przed osiemnastoma laty, gdy opuściła go stara załoga -- widać było porozrzucane papiery, gazety, czy papierosy.

Od tamtej pory nigdy nie widziano wielkiego Snow Cruisera. Prawdopodobnie obecnie spoczywa gdzieś na dnie Oceanu Południowego, bądź tkwi uwięziony głęboko pod lodami Antarktyki.

Snow Cruiser w liczbach

  • 17 metrów długości
  • 6 metrów szerokości
  • do prawie 5 metrów wysokości
  • 34 tony wagi
  • 8000 kilometrów zasięgu
  • 48 km/h maksymalnej prędkości
  • 9463 litrów paliwa w zbiornikach
  • 5 członków załogi
  • 300000 dolarów ostatecznego kosztu
  • 2 silniki Diesla
  • 300KM łącznej mocy silników spalinowych
  • 11 litrów pojemności każdego z silników
  • 300KM łącznej mocy czterech silników elektrycznych
  • ponad 3 metry średnicy opon

Ciekawostki techniczne

  • opony Snow Cruisera ogrzewane były przez gorące spaliny z silnika, zapobiegając pękaniu gumy,
  • długie zwisy nadwozia (zarówno z przodu, jak i z tyłu) miały pomagać pokonywać lodowe szczeliny o szerokości do 5m,
  • dach pojazdu zaprojektowany został do umieszczenia na nim małego, 5-miejscowego samolotu, służącego do prowadzenia badań lotniczych,
  • system chłodzenia silników przekazywał ciepło m.in. do kabiny pasażerskiej. Tego typu sposób ogrzewania był bardzo efektywny -- wg relacji załogi do komfortowego snu potrzebny był jedynie lekki koc.

Galeria i filmy archiwalne

Podsumowanie

Antarctic Snow Cruiser nie był do końca przemyślanym pomysłem, co przesądziło o jego porażce. Moim zdaniem, gdyby lepiej zaplanowano niektóre aspekty tego pojazdu i przeprowadzono odpowiednie testy, to mógłby on odnieść sukces. Inna sprawa, że podobno tworzony był pod presją czasu, co mogło stanowić główny powód takiego stanu rzeczy.

Bibliografia

Pisząc powyższy artykuł podpierałem się następującymi tekstami:

2 Responses to “Antarctic Snow Cruiser”

  1. Maciek mówi:

    Co do “zwykłych” pojazdów polecam uważne przyjrzenie się Bugatti Royale z 1929 r. Stwierdziłem, że albo brakuje mi wyobraźni albo liczby nie zawsze mówią za siebie (np. metrowej średnicy koła). Częstym błędem jest przedstawianie tego samochodu bez miary odniesienia jakim jest człowiek. Proszę porównać pierwsze zdjęcie z pozostałymi:
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c8/Bugatti_Type_41_%28Royale%29_Coup%C3%A9_Napoleon.jpg
    http://www.autogen.pl/cars/BugaT41R/1.jpg
    http://operatorchan.org/v/src/v43846_car-%20Bugatti%20Royale%202.jpg

  2. admin mówi:

    Robi wrażenie : )

Leave a Reply