Dzisiaj nieco odmienna od tematu bloga notka – jej tematem nie będzie żadna monumentalna konstrukcja, ale największy w historii Ziemii wybuch wulkanu. Wybuch wulkanu Krakatau.
Nie chciałbym odchodzić za daleko od tematu przewodniego tego bloga, więc opiszę tylko najciekawsze aspekty tej katastrofy. Bardziej dociekliwych odsyłam do znacznie obszerniejszego artykułu na Wikipedii.

Wulkan znajdował się na terenie dzisiejszej indonezji (dokładną lokalizację ukazuje mapka obok).
Główna eksplozja nastąpiła 27 sierpnia 1883 roku. Huk, jaki jej towarzyszył, słyszalny był z ponad 3200 km i przyjmuje się go za najgłośniejszy, kiedykolwiek wyemitowany na Ziemii (nawet w odległości 160 km od epicentrum miał natężenie 180 decybeli, czyli takie które wystarcza do zabicia człowieka).
Skutki wybuchu Krakatau
Wybuch wulkanu Krakatau wyrzucił w powietrze prawie 50 (!) km sześciennych popiołów. Spowodowało to obniżenie średniej globalnej temperatury, oraz pewne dziwne zjawisko – słońce miało przez blisko 3 lata zabarwienie zielone, a księżyc niebieskie. Ocenia się, że popiół spadł na 70% powierzchnii całej Ziemii.
To, jeśli chodzi o długofalowe skutki. Co więc się działo tuż po wybuchu? Niesamowicie niszczycielskie okazały się gigantyczne fale tsunami, osiągające wysokość kilkunastopiętrowego wieżowca i poruszające się z niewyobrażalną szybkością 700 km/h. Ofiary tych olbrzymów stanowiły większość z ponad 32 tysięcy ludzi, zabitych przez Krakatau.
